poniedziałek, 7 stycznia 2013

Ateista cz.3


„Zemsta to potężna siła. Nie pozwól żeby cię prowadziła.” „Nie mam wyboru.” „Jak chcesz, ale jeśli masz zamiar udać się tą ścieżką, to pamiętaj, że jest ona długa, mroczna i kręta.”
Przed dotarciem do Warszawy, zrobiłem sobie mały postój w mieście Błonie. Zatrzymałem się przy pierwszym, lepiej wyglądającym barze. Był on przyjemnie wystrojony, grała spokojna muzyka. Lokal w którym można było miło spędzić nudne popołudnie.
Podszedłem do lady i spytałem się barmana, gdzie mają czytnik holodysków. Wskazał mi ciemny róg baru. „To nawet lepiej” pomyślałem. Zamówiłem piwo i oddałem się przeglądaniu zawartości dysku.
W pierwszej kolejności, zacząłem przeglądać dokumenty na nim zapisane. Była w nich mowa o jakimś projekcie o nazwie kodowej „Aquilonem”. Niestety, większość dokumentów na ten temat była uboga, część plików uszkodzona i niemożliwa do odtworzenia. Jednakże, znalazłem poszlaki gdzie szukać kolejnych informacji. Tak jak się spodziewałem, znajdowały się one w biurach Metropolii warszawskiej. To był ślepy zaułek. „Nigdy się tam nie dostanę”.
Przeszedłem do dokumentacji optycznej. Znajdowało się tam parę folderów zdjęć z wczesnych stadium tego projektu. Z tego, co udało mi się wywnioskować, chodzi w nim o genetyczne usprawnienie księży. Mieli być jeszcze szybsi, silniejsi, inteligentniejsi. Idealne maszyny do zabijania. Tyle tylko, że to były informacje szczątkowe. Żeby dowiedzieć się o co naprawdę chodzi, musiałbym dostać się do bezpośredniego źródła informacji.
Znalazłem też prywatny folder mej matki. Ogarnęła mnie lekka euforia. Wreszcie jakieś jej osobiste nagranie, a nie tylko folder ze zdjęciami gdy byłem niemowlakiem. Gdy aktywowałem plik, otworzyło się interaktywne okno. Skan tęczówki oka i układu żył w dłoni. Zdziwiło mnie to trochę, biorąc po uwagę ile lat minęło. Układ żył co prawda zmianie nie uległ, ale tęczówka już tak. Jednakże system potwierdził identyfikację i nagranie zostało odtworzone.
„Witaj synuś. Widać Marek wykonał polecenie i przekazał Ci dysk. To dobrze. Bardzo dobrze. Zapoznałeś się z pewnością z pozostałymi plikami i dokumentacją. <Projekt Aquilonem> znacznie przerasta mnie jak i ojca. Nie poradzimy sobie z nim, ale ty możesz. Jesteś teraz wojownikiem. Wystarczająco sprawnym i inteligentnym żeby dać sobie radę. To co zamieściłam na dysku, to nie wszystko, jak zresztą zdążyłeś się pewnie domyślić. Robię to ze względów bezpieczeństwa. Ten projekt jest wszystkim. Dosłownie. Kościół wybrał sobie te tereny, jako najodpowiedniejsze, żeby wprowadzić go w życie. Z tego, co mi wiadomo, ma on zostać zakończony w ciągu kolejnych 30 lat. Dla ludzi takich jak ja, niechronionych w żaden sposób to będzie koniec. Jeśli ten projekt zakończy się powodzeniem, to po raz kolejny nastaną wieki ciemne. Tyle, że tym razem ludzkość tego nie przetrwa, a przynajmniej nie w takim stanie w jakim ją znamy. Musisz temu zapobiec i nie martw się. Mam przyjaciół którzy Ci pomogą. Oczywiście, o ile będą jeszcze żyli. W każdym razie w załączniku znajdują się ID ich urządzeń śledzących. Aktywowały się w momencie jak odtworzyłeś to nagranie, więc znajdziesz ich na pewno. Proś ich o co tylko zechcesz. Mają wszelkie dostępne środki potrzebne do osiągnięcia celu.
Żałuję, że nie mogę Ci powiedzieć jak bardzo Cię kocham. To nagranie nie odda mych uczuć, ale byłeś istotą którą kochałam ponad wszystko. Jak to matka.”- w jej oczach dostrzegłem łzy - „W każdym razie wiedz, że nie jesteś zdany tylko na siebie. Uda Ci się. Głęboko w to wierzę. Marek to świetny nauczyciel, więc nie ma szans, żeby Cię nieodpowiednio przygotował. Żegnaj synu” – ucałowała palce i dotknęła nimi ekranu w geście pożegnania.
Odczuwałem zawiedzenie. Pierwszy raz od 19 lat usłyszałem jej głos, a jedyne co miała mi do powiedzenia to zadanie, którego realizacji ode mnie oczekiwała.
Przejrzałem jeszcze raz foldery ze zdjęciami. Mimo, iż były to początki, to rezultaty były obiecujące. Księża rzeczywiście zostali usprawnieni. Z dokumentacji wynikało jednakże, że żyli niezbyt długo. Pod dokonaniu rekonfiguracji DNA, udawało się ich utrzymać przy życiu przez maksimum rok.
Tak jak matka mi poleciła, sprawdziłem ID nadajników. Na szczęście jeden z sygnałów znajdował się w W-wie. Igor Wasilij, były naukowiec Gwardii, specjalista genetyk. „Całkiem nieźle”. Wyciągnąłem dysk z czytnika, dopiłem piwo, zapłaciłem i pojechałem w odwiedziny do Igora.
Po drodze, natrafiłem na posterunek kontrolny Gwardii. Przy sobie miałem tylko podrobione dokumenty i to te, które już z trzy razy użyłem. Na wszelki wypadek odbezpieczyłem Exitium. Kamer obserwacyjnych na tym posterunku nie było, co ułatwiało mi znacznie zadanie.
Kontrola dokumentów nic nie wykazała. Wtedy pomyślałem, jak często baza tożsamości poszukiwanych jest aktualizowana? W końcu coś już na mnie powinni mieć. Tak czy siak, ułatwiło mi to przedostanie się na obrzeża W-wy. Tyle, że Wasilij znajdował się na przedmieściach, a one były dość dobrze strzeżone. Pięciometrowej wysokości mur z żelbetonu, wyłożony dodatkowo płytami pancernymi. Automatyczne wieżyczki strażnicze ustawione co 15 metrów, gotowe w każdej chwili spopielić wszystko, co nie będzie w bazie danych oznaczone jako przyjazne. Patrole Gwardii z genetycznie ulepszonymi psami wartowniczymi, no i przedpola min przeciwpiechotnych. W skrócie, tak zapowiadała się zabawa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz