„Zemsta to potężna siła.
Nie pozwól żeby cię prowadziła.” „Nie mam wyboru.” „Jak chcesz, ale jeśli masz
zamiar udać się tą ścieżką, to pamiętaj, że jest ona długa, mroczna i kręta.”
Przed dotarciem do
Warszawy, zrobiłem sobie mały postój w mieście Błonie. Zatrzymałem się przy
pierwszym, lepiej wyglądającym barze. Był on przyjemnie wystrojony, grała
spokojna muzyka. Lokal w którym można było miło spędzić nudne popołudnie.
Podszedłem do lady i
spytałem się barmana, gdzie mają czytnik holodysków. Wskazał mi ciemny róg
baru. „To nawet lepiej” pomyślałem. Zamówiłem piwo i oddałem się przeglądaniu
zawartości dysku.
W pierwszej kolejności,
zacząłem przeglądać dokumenty na nim zapisane. Była w nich mowa o jakimś
projekcie o nazwie kodowej „Aquilonem”. Niestety, większość dokumentów na ten
temat była uboga, część plików uszkodzona i niemożliwa do odtworzenia. Jednakże,
znalazłem poszlaki gdzie szukać kolejnych informacji. Tak jak się spodziewałem,
znajdowały się one w biurach Metropolii warszawskiej. To był ślepy zaułek.
„Nigdy się tam nie dostanę”.
Przeszedłem do
dokumentacji optycznej. Znajdowało się tam parę folderów zdjęć z wczesnych
stadium tego projektu. Z tego, co udało mi się wywnioskować, chodzi w nim o
genetyczne usprawnienie księży. Mieli być jeszcze szybsi, silniejsi,
inteligentniejsi. Idealne maszyny do zabijania. Tyle tylko, że to były
informacje szczątkowe. Żeby dowiedzieć się o co naprawdę chodzi, musiałbym
dostać się do bezpośredniego źródła informacji.
Znalazłem też prywatny
folder mej matki. Ogarnęła mnie lekka euforia. Wreszcie jakieś jej osobiste
nagranie, a nie tylko folder ze zdjęciami gdy byłem niemowlakiem. Gdy
aktywowałem plik, otworzyło się interaktywne okno. Skan tęczówki oka i układu
żył w dłoni. Zdziwiło mnie to trochę, biorąc po uwagę ile lat minęło. Układ żył
co prawda zmianie nie uległ, ale tęczówka już tak. Jednakże system potwierdził
identyfikację i nagranie zostało odtworzone.
„Witaj
synuś. Widać Marek wykonał polecenie i przekazał Ci dysk. To dobrze. Bardzo
dobrze. Zapoznałeś się z pewnością z pozostałymi plikami i dokumentacją. <Projekt Aquilonem> znacznie przerasta mnie jak i ojca. Nie
poradzimy sobie z nim, ale ty możesz. Jesteś teraz wojownikiem. Wystarczająco
sprawnym i inteligentnym żeby dać sobie radę. To co zamieściłam na dysku, to
nie wszystko, jak zresztą zdążyłeś się pewnie domyślić. Robię to ze względów
bezpieczeństwa. Ten projekt jest wszystkim. Dosłownie. Kościół wybrał sobie te
tereny, jako najodpowiedniejsze, żeby wprowadzić go w życie. Z tego, co mi
wiadomo, ma on zostać zakończony w ciągu kolejnych 30 lat. Dla ludzi takich jak
ja, niechronionych w żaden sposób to będzie koniec. Jeśli ten projekt zakończy
się powodzeniem, to po raz kolejny nastaną wieki ciemne. Tyle, że tym razem
ludzkość tego nie przetrwa, a przynajmniej nie w takim stanie w jakim ją znamy.
Musisz temu zapobiec i nie martw się. Mam przyjaciół którzy Ci pomogą.
Oczywiście, o ile będą jeszcze żyli. W każdym razie w załączniku znajdują się
ID ich urządzeń śledzących. Aktywowały się w momencie jak odtworzyłeś to
nagranie, więc znajdziesz ich na pewno. Proś ich o co tylko zechcesz. Mają wszelkie
dostępne środki potrzebne do osiągnięcia celu.
Żałuję,
że nie mogę Ci powiedzieć jak bardzo Cię kocham. To nagranie nie odda mych
uczuć, ale byłeś istotą którą kochałam ponad wszystko. Jak to matka.”- w jej oczach dostrzegłem łzy - „W każdym razie wiedz, że nie jesteś zdany
tylko na siebie. Uda Ci się. Głęboko w to wierzę. Marek to świetny nauczyciel,
więc nie ma szans, żeby Cię nieodpowiednio przygotował. Żegnaj synu” –
ucałowała palce i dotknęła nimi ekranu w geście pożegnania.
Odczuwałem zawiedzenie.
Pierwszy raz od 19 lat usłyszałem jej głos, a jedyne co miała mi do powiedzenia
to zadanie, którego realizacji ode mnie oczekiwała.
Przejrzałem jeszcze raz
foldery ze zdjęciami. Mimo, iż były to początki, to rezultaty były obiecujące.
Księża rzeczywiście zostali usprawnieni. Z dokumentacji wynikało jednakże, że
żyli niezbyt długo. Pod dokonaniu rekonfiguracji DNA, udawało się ich utrzymać
przy życiu przez maksimum rok.
Tak jak matka mi
poleciła, sprawdziłem ID nadajników. Na szczęście jeden z sygnałów znajdował
się w W-wie. Igor Wasilij, były naukowiec Gwardii, specjalista genetyk.
„Całkiem nieźle”. Wyciągnąłem dysk z czytnika, dopiłem piwo, zapłaciłem i
pojechałem w odwiedziny do Igora.
Po drodze, natrafiłem na
posterunek kontrolny Gwardii. Przy sobie miałem tylko podrobione dokumenty i to
te, które już z trzy razy użyłem. Na wszelki wypadek odbezpieczyłem Exitium.
Kamer obserwacyjnych na tym posterunku nie było, co ułatwiało mi znacznie
zadanie.
Kontrola dokumentów nic
nie wykazała. Wtedy pomyślałem, jak często baza tożsamości poszukiwanych jest
aktualizowana? W końcu coś już na mnie powinni mieć. Tak czy siak, ułatwiło mi
to przedostanie się na obrzeża W-wy. Tyle, że Wasilij znajdował się na przedmieściach,
a one były dość dobrze strzeżone. Pięciometrowej wysokości mur z żelbetonu,
wyłożony dodatkowo płytami pancernymi. Automatyczne wieżyczki strażnicze
ustawione co 15 metrów, gotowe w każdej chwili spopielić wszystko, co nie
będzie w bazie danych oznaczone jako przyjazne. Patrole Gwardii z genetycznie
ulepszonymi psami wartowniczymi, no i przedpola min przeciwpiechotnych. W
skrócie, tak zapowiadała się zabawa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz